Według wielu ostatni romantyk futbolu ma wyciągnąć Barcelonę może nie tyle z marazmu, co  z permanentnej nijakości. Wybór Quiqie Setiena to wielka niewiadoma. 60 – letni cruyffista, który do tej pory dość karkołomnie starał się wdrażać swoje idee tam, gdzie nie miał do tego odpowiednich wykonawców, dostał życiową szansę.

Nie postawili na jednego ze swoich ludzi

Wydawało się, że trenerem Barcelony będzie Xavi. Negocjacje trwały jakiś czas, ale legendarny piłkarz Barcy uznał, że to nie jest jeszcze jego moment. Muszę przyznać, że Xaviego w Barcelonie wcale miło bym nie widział w tej roli albo inaczej – to piłkarz ikoniczny dla tego klubu, ale póki co powinien się zająć czymś innym niż trenowaniem tak znakomitej drużyny, której potencjał wszakże został ostatnio mocno uśpiony.

Xavi to człowiek słynący z ortodoksyjnego myślenia o futbolu. Fanatyk tiki  – taki, dla którego każde choćby najmniejsze odstępstwo od wyznawanego przezeń futbolowego dogmatu byłoby herezją, której swoim piłkarzom by nie darował. Nie tędy droga. Barcelona po erze Guardioli i Vilanovy przeszła wyraźną ewolucję taktyczną. To nie była żadna rewolucja, ale z konieczności drużyna zaczęła stosować warianty gry bezpośredniej. Uelastyczniła się. To mogło mieć miejsce dzięki staraniom Luisa Enrique. Ernesto Valverde zaprezentował pod tym względem postawę skrajną, ponieważ de facto na dobre porzucił dotychczasową filozofię i stwierdził, że nie liczą się efektowne gole i finezyjny futbol. Wynik – to on jest celem nr 1. To nie miało nic wspólnego z DNA Barcelony.

Mówiło się też o Ronaldzie Koemanie. Jednak na szczęście również on nie poprowadzi w najbliższym czasie Barcelony. Holendrzy mieli i wciąż mają wielu znakomitych trenerów, ale akurat ten były zresztą świetny gracz drużyny z Katalonii do nich nie należy. Czym kierowano się, składając propozycję obecnemu selekcjonerowi reprezentacji Holandii? Zwrócono uwagę na jego związek z Barceloną, jednak to za mało.

Koniec opieszałości zarządu

Zarząd w końcu podjąć stanowczą decyzję, klubowi potrzebne było takie kategoryczne podejście do sprawy. Valverde powinien rozstać się z Barceloną po klęsce na Anfield. Wtedy darowano mu tę spektakularną wpadkę, dzisiaj na Camp Nou pewnie wszyscy żałują z powodu tej wyrozumiałości. Kibice jednak w ostatnim czasie wyrażali się na tyle krytycznie o dotychczasowym trenerze, że władze klubu nie miały wyjścia. W końcu trzeba było zareagować na kibicowski vox populi.

Wyniki się nie liczą

Quique Setien to przeciwieństwo Valverde. Porównując obu szkoleniowców, można skonstatować, że pragmatyk znany z kultu resultadismo został zastąpiony przez człowieka, dla którego wynik niewiele znaczy. Brzmi to absurdalnie? Co tam wynik, ważne jest to, żebyśmy ładnie grali w piłkę? Przecież to myślenie – mówiąc delikatnie – dość specyficzne, a jednak… Dla Setiena priorytet to wrażenia artystyczne. Mimo wszystko kibice Barcelony liczą, że nowy trener postara się połączyć polot z dobrymi rezultatami.

Nowy trener Barcy swego czasu dworował sobie z Jose Bordalasa, mimo że jego Getafe od dłuższego czasu punktuje aż miło. Dla mnie zatrudnienie akurat tego trenera to wielki eksperyment, tym bardziej dziwi długość tego kontraktu. Jedno jest pewne – z Setienem będzie wesoło. Myślę, że nudziarz pokroju Valverde prędko nie trafi się Barcelonie po raz kolejny.

Quique Setien to trener, dla którego najważniejsza jest idea. Bez wątpienia Hiszpan jest człowiekiem nieprzeciętnie inteligentnym. Na piłkę patrzy w błyskotliwy sposób, Pasją Setiena są szachy. Swego czasu miał zaszczyt zmierzyć się z największymi sławami tej dyscypliny – Anatolijem Karpowem i Garym Kasparowem.

Quique Setien w Betisie i Las Palmas nie notował znakomitych wyników, warto podkreślić, że rozstawał się z tymi klubami niekoniecznie w atmosferze wzajemnego zrozumienia. To człowiek wdający się w gorące spory, gdy drużyna przechodzi kryzys.

Setien chce zawsze atakować, nie ma planu B, co w jego dotychczasowej karierze nieraz prowadziło do tego, że przeciwnicy nastawiali się na grę z kontry, widząc przesadnie wysoko ustawionych zawodników czy to Betisu, czy Las Palmas. Setien przez swoje radykalne przekonania był łatwy do rozgryzienia.

Setien dąży do tego, by postrzegano go jako estetę piłki. Dlatego z przekąsem odnosił się do filozofii Cholo Simeone czy Jose Bordelasa, mówiąc, że nie chciałby, by jego drużyny grały tak jak zespoły prowadzone przez obu tych szkoleniowców miłujących futbol na wskroś defensywny.

Kogo ukształtował

Trzeba oddać Setienowi, że ukształtował kilku piłkarzy, którzy rzeczywiście zaistnieli na europejskiej scenie. Mowa o Fabianie Ruizie, który w Napoli gra regularnie, Polacy zresztą świetnie pamiętają tego piłkarza z młodzieżowych mistrzostw we Włoszech, Giovani Lo Celso za to w poprzednim sezonie był największą gwiazdę Betisu, obecnie wciąż czeka na prawdziwą szansę w Tottenhamie. Spadek formy graczy drugiej linii Spurs sprawia, że jego notowania powinny szybko wzrosnąć.

Setien a Sarri

Historia Setiena przypomina koleje losów Maurizio Sarriego. Obaj są zwolennikami zdecydowanie ofensywnego grania, obaj są dość ekscentryczni, obaj nie odnieśli dotychczas żadnych sukcesów. Sarri mając sześćdziesiąt lat, dostał do poprowadzenia Juventus, Setienowi powierzono Barcelonę. Wydaje się, że jego drużyna wyjdzie z szarzyzny, w jakiej tkwiła pod wodzą Valverde, ale nie wierzę w to, że Setien uczyni Barcelonę drużyną mocniejszą, która znowu będzie triumfować w Lidze Mistrzów. Setien to taki lepszy Paco Jemez. Były szkoleniowiec Rayo też zachęcał swoich piłkarzy, by grali ofensywnie ponad miarę, zwykle źle się to dla nich kończyło.

Przy ocenie Setiena warto wyodrębnić dwie skrajności, dwa radykalne poglądy. Jeden to pogląd pragmatyków, drugi to filozofia romantyków, którzy uważają, że futbol to piękna gra, więc trzeba grać pięknie. W sumie tak powinno być, ale rzeczywistość nie jest taka prosta. Żeby mieć piękną grę i dobre wyniki, trzeba być trenerem wielkiego formatu.

About Bartłomiej Najtkowski