Koniec ery

Jak pewnie zdążyliście już zauważyć, od pewnego czasu w mediach jest moda na możliwie jak najbardziej lakoniczne podsumowywanie ważnych spraw. Twitter jest świetnym narzędziem do wyrażania własnych opinii za pomocą niewielkiej liczby znaków. Po dzisiejszej klęsce Realu w LM nie […]

Jak pewnie zdążyliście już zauważyć, od pewnego czasu w mediach jest moda na możliwie jak najbardziej lakoniczne podsumowywanie ważnych spraw. Twitter jest świetnym narzędziem do wyrażania własnych opinii za pomocą niewielkiej liczby znaków. Po dzisiejszej klęsce Realu w LM nie chcę strzępić języka. Brawa należą się piłkarzom Ajaxu. Kłopoty Madrytu mnie niepokoją, bo to jednak wielka marka w futbolu, legendarny klub, który jest potrzebny klubowej piłce. 

Ajax wiele lat temu przyjęło się nazywać małą Barceloną. Dlaczego? To proste. W Amsterdamie w pewnym momencie ktoś mądry postanowił, że klub odtąd będzie inwestował w młodzież i ten proces trwa do dziś. Akademia Ajaxu ma być kuźnią talentów, miejscem, z którego do pierwszej drużyny w założeniu mają trafić ci najzdolniejsi i najbardziej perspektywiczni gracze. Tak też się dzieje. W tym sezonie do pewnego momentu zachwycaliśmy się Borussią Dortmund, którą do zwycięstw prowadził Jadon Sancho, ale dziwnym trafem pominęliśmy ten rewelacyjny Ajax, który robi nie mniej imponującą robotę na boisku w starciach z rywalami z europejskiego topu.

Ajax właśnie rozwalcował Real na jego terenie. Piłkarze z Holandii byli bliscy upokorzenia Królewskich, ładując im gola na 1:5. Stanęło na 1:4, dla Madrytu jest to i tak klęska epokowa, która wyznacza koniec pewnej ery.

W Madrycie zapanował szok i niedowierzanie, co dziwi mnie o tyle, że dla mnie to zwycięstwo Ajaxu absolutnie nie jest żadnym zaskoczeniem, nie oczekiwałem oczywiście tylko aż takich rozmiarów porażki Realu.
To był koncert w wykonaniu chłopaków z Amsterdamu. Te rulety- aż przypominał się stary dobry Zizou. Dryblingi, gra indywidualna- brazyliana, czyli finezja w najczystszej postaci. Robili, co chcieli, mieli w sobie dużo takiej bezczelności, arogancji piłkarskiej w pozytywnym sensie. Ale w sumie to już znak czasów, dziś coraz więcej drużyn przyjeżdża na Bernabeu bez respektu dla utytułowanego rywala, bo po prostu nie ma się czego bać, gdy przeciwnik jest na łopatkach.
Ta zuchwała drużyna zasłużyła na pochwały, piekielnie zdolna młodzież dodatkowo została wsparta przez doświadczonego Tadica, który był mózgiem w akcjach ofensywnych gości, zatem w drużynie został zachowany pewien balans. Gracze Ajaxu nie podpalili się, nie zagotowali się, grali swoje i rezultat jest świetny. Real miał swoje szanse, ale to znowu był dramat, nie oszukujmy się, wynik jest sprawiedliwy, kontrowersje sędziowskie trzeba odłożyć na bok. Sędziowie tyle razy pomagali Realowi, że taka jedna niejasna sytuacja nie jest dla mnie żadnym skandalem.
Ajax w takiej formie byłby w stanie przeciwstawić się każdemu w Europie. To była poezja futbolu, naprawdę. To było to, czego oczekuję, nie wygrywanie za wszelką cenę, ale też chęć pokazania czegoś więcej niż proste kopanie piłki do przodu. Wiele lat temu mówiliśmy o końcu ery Barcelony, dzisiaj trzeba chyba ogłosić koniec ery Realu, który w Europie miał lepszą serię niż Barca, ale nigdy nas tak naprawdę nie oczarował. Real stracił Ronaldo, został tym samym pozbawiony 50 goli, ale problemem Madrytu nie jest brak CR7, tylko ogromny regres pomocników- Kroos i Modric to dziś oddział geriatryczny. Nie nadążają, są wolni, nie są już kreatywni. Zidane w porę ewakuował się z okrętu, który nabierał wody, a teraz tonie i nie ma od tego odwrotu. To mądry facet, spłynął na niego splendor, odszedł w glorii zwycięzcy. Władze Realu popełniły grzech zaniechania, po kolejnych sukcesach w LM należało stopniowo wprowadzać do drużyny nowych, zdolnych, młodych. Madryt stał w miejscu i kończy to się teraz stagnacją, marazmem, letargiem.
3-4 lata to maksymalny czas trwania cyklu w piłce. Po tym czasie potrzeba zmian jest widoczna gołym okiem. Trener ma dość piłkarzy, a piłkarze mają dość trenera. Dlatego „Zizou” wiedział co robi, opuszczając Santiago Bernabeu. Real na przestrzeni lat zmienił swoją politykę transferową, przestał kupować piłkarzy za grube miliony, ale ponieważ nowe rozwiązania są potrzebne od zaraz, nie ma czasu na przebudowę tej drużyny. Czy w Madrycie konieczna jest rewolucja? No właśnie…

 

About Bartłomiej Najtkowski