Metamorfoza Portugalczyka

Często śmiejemy się z ekspertów, którzy krytykują, pouczają, instruują wielkich piłkarzy, mimo że sami grając w piłkę nic nie osiągnęli. Rzadko bowiem się zdarza widzieć w studiu osobę z dużym doświadczeniem i wiedzą. Można nie lubić Jose Mourinho, ale trzeba mu oddać to, że mówić o piłce potrafi i to bardzo.

Co się stało z tym toksycznym Jose, któremu dotąd przez usta nie mogły przejść komplementy pod adresem tych największych. Tych którzy robią show na boisku. Po meczu Liverpoolu z Barcelonę Mourinho nazwał Messiego bogiem futbolu. Brawo. Do tej pory bowiem Argentyńczyk był dla niego przekleństwem.

Pamiętamy relacje Mourinho i Wengera. To była dziecinada w piaskownicy w wykonaniu dwóch panów w dojrzałym wieku. Jednak dzisiaj Mourinho nie musi już z nikim się droczyć, zatem przyznał uczciwie po rewanżowym meczu LM na Anfield, że to zwycięstwo ma jedno imię- Jurgen. Portugalczyk potrafił docenić magię Anfield i to co zrobił z Liverpoolem niemiecki menedżer The Reds.

Mourinho trafnie ocenił grę Ajaxu. Byli fantastyczni, ale w takich meczach liczy się strategia. Ich filozofia jest godna podziwu, jednak nie byli przygotowani stricte do tego spotkania i zapłacili za to wysoką cenę. Czy ktoś to kwestionuje? Kolejna trafna ocena sytuacji Portugalczyka.

Mourinho już nie chowa urazy do nikogo. Choć prawdę mówiąc to on był sprawcą wielu konfliktów. Pamiętamy jego piękny gest w stosunku do Ikera Casillas po tym, jak słynny bramkarz miał zawał serca. Mourinho skontaktował się z ludźmi z Porto. Obserwował z oddali stan zdrowia Casillasa, mimo że podczas swojej kadencji w Realu, skazał legendę Królewskich na banicję.

Dziś widać, że okres pracy w MU doprowadził do tego, że Mourinho był psychicznie niezdolny do tego, by nadal być na topie. Nie uniósł tego ciężaru, nie zniósł presji, nie nawiązał do czasów Fergusona tak jak jego poprzednicy. Potrzebował resetu i w nowej roli sprawdził się znakomicie.

 

About Bartłomiej Najtkowski