Niepewny Real, konkretna Barca

Trzy mecze zremisowane na Bernabeu były dla piłkarzy Zinedine Zidane klęską bezprecedensową, na tym etapie sezonu spodziewaliśmy się zaciętej rywalizacji między Realem i Barceloną, tymczasem to Katalończycy obecnie dominują w La Liga. Królewscy pozbawieni Cristiano Ronaldo mieli być usprawiedliwieni, jednak […]

Trzy mecze zremisowane na Bernabeu były dla piłkarzy Zinedine Zidane klęską bezprecedensową, na tym etapie sezonu spodziewaliśmy się zaciętej rywalizacji między Realem i Barceloną, tymczasem to Katalończycy obecnie dominują w La Liga. Królewscy pozbawieni Cristiano Ronaldo mieli być usprawiedliwieni, jednak po powrocie CR7 gra ekipy Zizou ani drgnęła. O co chodzi?

Dwa gole Daniego Ceballosa dały Królewskim zwycięstwo nad Deportivo Alaves. Był to drugi mecz, w którym wystąpił Cristiano Ronaldo, gola nie strzelił, choć szamotał się niemiłosiernie, by rozpocząć pogoń za rozochoconym kolejnymi trafieniami Leo Messim. Argentyńczyk choć nie strzela w każdym spotkaniu, nie narzeka, fani Barcy też nie mogą mieć do niego pretensji. Barca wyśmiewana przez wszystkich szyderców po stracie Neymara dziś nie jest drużyną bez wyrazu, bez charakteru. Starcia w Superpucharze z Realem nie załamały graczy Valverde, nastąpił wręcz efekt piorunujący w postawie Katalończyków, na Camp Nou przeprowadzono terapię wstrząsową, po której drużyna stała się mocniejsza. Transfer Paulinho na razie jest największą rewelacją tego sezonu La Liga i wcale nie dlatego że Brazylijczyk perfekcyjnie wywiązuje się ze swoich obowiązków w destrukcji, lecz ponieważ strzela gole. Dwa mecze dwa gole to jego imponujące statystyki, których nie osiągnęli nawet w swoich dwóch pierwszych występach dla Barcy Leo Messi i Neymar, dość powiedzieć, że w starciu z Gironą(3:0 dla Barcelony) Brazylijczyk był bliski zdobycia swojego trzeciego gola.

Real w dwóch meczach miał wielkiego pecha, chodzi o konfrontacje z Valencią i Betisem. Oba spotkanie obfitowały w znakomite szanse dla Królewskich, jednak te bombardowania, ostrzeliwania, szturmy na bramkę rywali nie zaowocowały golami. A w Barcelonie, gdy Messi nie ma swojego dnia, trafiają gracze często kwestionowani bardzo mocno, jak w meczu z Getafe Denis Suarez czy wspomniany już Paulinho.

Real dziś opiera swoją siłę uderzeniową na graczach nowych. Asensio i Isco to rewelacje tego sezonu PD, okazuje się, że wchodzimy w nową fazę w piłce hiszpańskiej, dotąd emocjonowaliśmy się rywalizacją dwóch tercetów, dziś tymczasem po odejściu Neymara Leo Messi daje show, prowadząc Barcę do kolejnych zwycięstw, nie potrzebuje do tego innego gwiazdora Suareza, który wczoraj wprawdzie wbił gola Gironie, niemniej jego strzeleckie osiągnięcia nie mogą na razie budzić uznania, z kolei na Concha Espina Gareth Bale jest kompletnie zagubiony, stać go jedynie na pojedynczy błysk, jak fenomenalna szarża ze starcia z Sociedad. Bale przestał być kluczowym graczem dla Realu, Benzema jest kontuzjowany, Ronaldo niesamowicie nieskuteczny, więc Real jest w tarapatach, a gdyby nie Asensio, Isco czy Ceballos na Santiago Bernabeu na Santiago Bernabeu doszłoby do trzęsienia ziemi, choć niektórzy już teraz pokpiwają sobie, że nad białą częścią Madrytu przechodzi obecnie huragan Irma.

Warto przypomnieć znowu o absurdalnej polityce transferowej Fiorentino Pereza. Alvaro Morata szaleje w Premier League, w Realu był niechciany, jednak czy to to kogoś dziwi? No właśnie…

About Bartłomiej Najtkowski