Wywiad z Mateuszem Bystrzyckim

Czas na kolejną rozmowę. Tym razem rozmawialiśmy z autorem książki „Gerard Pique – urodzony na Camp Nou”, a jest nim Mateusz Bystrzycki. To dziennikarz dobrze znany telewidzom Sportklubu, który opowie nam kulisy powstawania książki i nieco przytoczy swoją drogę przez […]

Czas na kolejną rozmowę. Tym razem rozmawialiśmy z autorem książki „Gerard Pique – urodzony na Camp Nou”, a jest nim Mateusz Bystrzycki. To dziennikarz dobrze znany telewidzom Sportklubu, który opowie nam kulisy powstawania książki i nieco przytoczy swoją drogę przez dziennikarstwo. Zapraszamy!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jak się zaczęła Twoja przygoda z dziennikarstwem?
Marzenia o dziennikarstwie sportowym towarzyszyły mi od kiedy pamiętam. W czwartej klasie szkoły podstawowej rozpocząłem pracę w Podlaskim Echu Katolickim, gdzie zajmowałem się lokalnymi wydarzeniami sportowymi. Niecały rok później zadebiutowałem na antenie Katolickiego Radia Podlasie. Powierzono mi między innymi relacjonowanie na żywo wyścigu kolarskiego dookoła Mazowsza „Mazovia Tour” czy X Mazowieckich Igrzysk Młodzieży Szkolnej. Prowadzenie własnego, autorskiego programu „Radio Sport Extra” było nagrodą za zdanie najtrudniejszych egzaminów na dziennikarskim poligonie. Ponadto, prowadziłem codzienny magazyn „Podlaski Serwis Sportowy”. W 2002 roku zostałem dziennikarzem TV Siedlce, gdzie przeprowadzałem wywiady z bohaterami lokalnego sportu, a także byłem prezenterem magazynu publicystyczno – informacyjnego „TV Siedlce Sport”. Byłem też spikerem na kilkudziesięciu imprezach sportowych. W 2009 roku rozpocząłem studia na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. 16 maja 2010 roku, meczem belgijskiej ekstraklasy Zulte Waregem – Racing Genk, zadebiutowałem na antenie telewizji Sportklub Polska. Od tej chwili minęło już 5 lat. Komentowałem mecze nPower Championship, brazylijskiej, serbskiej, belgijskiej i argentyńskiej ekstraklasy, Pucharu Ligi Angielskiej, Pucharu Anglii, Pucharu Króla czy też spotkania młodzieżowej reprezentacji Anglii. Na bieżąco, w studiu czy też w komentatorskiej kabinie, omawiałem występy takich drużyn jak Arsenal, Chelsea, Liverpool, Manchester City, Sevilla, Valencia, Boca Juniors, River Plate, Partizan Belgrad, Crvena Zvezda Belgrad, Olimpiakos Pireus czy też Anderlecht. W sumie, mam na koncie ok. 500 skomentowanych meczów.

Komentujesz nie raz kilka meczów dziennie w Sportklubie. Nie czujesz się wtedy przemęczony?
Oczywiście, że tak. Wykonywałem jednak polecenia swojego przełożonego, od którego decyzji jestem zależny. Ponadto, wychodzę z założenia, że zmęczona to ma prawo być pielęgniarka po 12 – godzinnym dyżurze. Ja wykonuję pracę, która jest jednocześnie moją pasją. To bardzo przyjemne.

Piłka nożna to Twoja domena?
Tak, właściwie dogmat. Gdy widzę dziennikarza, który w poniedziałek komentuje mecz koszykówki, w środę opowiada o siatkówce, a w sobotę prowadzi studio lekkoatletyczne, to ja mu najzwyczajniej w świecie nie wierzę. W moich oczach to całkowita utrata wiarygodności. Nie ma możliwości wyspecjalizowania się w kilku dyscyplinach sportowych. Intensywne śledzenie wydarzeń ze świata np. piłki nożnej pochłania lwią część tygodnia. Solidność i rzetelność, jakiej wymaga autorytarne wypowiadanie się o sporcie, odrzuca takie rozczłonkowanie, wielotorowość.

Kibicujesz Barcelonie?
Tak. Nie staram się tego ukrywać, wręcz przeciwnie. Jestem z tego dumny. Przygotowanie biografii jednego z najważniejszych piłkarzy w historii „Blaugrany” to dla mnie zaszczyt.

Napisałeś właśnie książkę o Gerardzie Pique. To pierwsza Twoje „dzieło” w życiu?
Tak, choć nie nazwałbym tego „dziełem”. Dzieła tworzyli Dali, Gaudi, Laforet czy Rodoreda. Ja starałem się jedynie rzetelnie, merytorycznie wykonać powierzone mi zadanie.

To Twój ulubiony piłkarz?
Tak, absolutnie.

Jak przedstawiasz stopera „Barcy” w tej książce?
Na to pytanie wolę odpowiedzieć słowami Joanny Miki-Orządały, która była odpowiedzialna za korektę książki. W naszej prywatnej korespondencji napisała: „ (…) zacna rzecz, napisana z głową i sercem. Bez infantylnych upiększeń i tendencji, właściwej zachodnim dziennikarzom, do przedstawiania sportowca jako rumianego członka dwunastoosobowego boysbandu. Styl jest bardzo dojrzały, poważny, oparty na długich zdaniach. To będzie wspaniała, gęsta lektura”. Mam nadzieję, że Joanna nie obrazi się, że przytoczyłem jej słowa. Artur Rojek śpiewał kiedyś: „I nawet kiedy będę sam, nie zmienię się, to nie mój świat”. Byłem wierny sobie, swoim ideom, przekonaniom.

Jak przygotowywałeś się do napisania książki?
Jestem dziennikarzem z 13-letni stażem, pracowałem w mediach lokalnych i ogólnopolskich, tak na froncie prasowym, jak i radiowym oraz telewizyjnym. Na antenie telewizji Sportklub Polska skomentowałem blisko 500 meczów z udziałem najlepszych drużyn świata. Wydaje mi się, że to wystarczający dorobek zawodowy oraz odpowiednie przygotowanie. Najtrudniejsze było zebranie informacji nieoficjalnych, zakulisowych, trudno dostępnych. Sam proces pisania nie stanowił przeszkody, głównie ze względu na fakt, że mogłem swobodnie wyrazić siebie, swoją wrażliwość, poglądy, poetykę, kwiecistą narrację.

Skąd czerpałeś niezbędne informacje?
Ze wszystkich dostępnych, bardziej lub mniej, oficjalnych źródeł. Te pierwsze znajdują się w bibliografii, na końcu książki.

Gdzie można nabyć książkę?
We wszystkich punktach sprzedaży, księgarniach i salonach prasowych w całym kraju, wśród nich te największe, czyli Empik czy też Matras. Już niebawem książka będzie dostępna w sieci sklepów Biedronka.

Planujesz napisanie kolejnej książki?
Tak. Wraz z wydawnictwem SQN przyjęliśmy pewne założenia na przyszłość, ale w danej chwili nie mogę nic więcej powiedzieć.

Jakieś plany na przyszłość czy zostajesz w Sportklubie?
Moje plany związane z zawodową aktywnością są heterogeniczne, niejednolite. Mam w sobie dużo pasji, kreatywności, chęci do nieustannego samodoskonalenia. To, co już udało mi się osiągnąć, znacznie wykraczało poza przyjęte niegdyś założenia. Mogę jedynie potwierdzić, że moja przygoda z telewizją Sportklub dobiegła końca wraz z wygaśnięciem piłkarskich praw. Za ostatnich pięć lat dziękuję przede wszystkim widzom telewizji Sportklub. To im poświęcałem najlepszą wersję siebie, co zresztą znalazło wyraz w licznych pochwałach z ich strony. Raz jeszcze dziękuję, to był dla mnie zaszczyt i wspaniałe doświadczenie zawodowe.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Piotr Barwaśny

About Piotr Barwaśny