Liverpool przegrał z Wolverhampton 1:2 po golu w doliczonym czasie — rekord Premier League: piąty przegrany mecz urwany w ostatnich minutach

Liverpool - Virgil van Dijk i inni zawodnicy w tle
fot. Vlad1988 / Shutterstock

Liverpool stracił zwycięstwo w doliczonym czasie gry w meczu z Wolverhampton i przegrał 1:2, co jest rekordem Premier League – piątym golem na wagę trzech punktów straconym przez The Reds po 90. minucie w tym sezonie.

Przebieg spotkania i kontekst statystyczny

W doliczonym czasie Andreas rykoszetem po jednym ze strzałów trafił w Joego Gomesa i piłka przeszła nad Alissona Beckera, co dało Wolverhampton zwycięskiego gola. To już piąty przypadek w tym sezonie, gdy Liverpool traci zwycięstwo w ostatnich minutach – wcześniej takie porażki zanotowano w starciach z Crystal Palace i Chelsea (obie 1:2), w styczniu Bournemouth wygrało po golu w 95. minucie, a w ubiegłym miesiącu jeden z takich meczów rozstrzygnęła przeciwko Liverpoolowi rzutu karnego Manchester City.

Żaden inny zespół w Premier League nie przegrał w tym sezonie tylu spotkań tak późno. Do tej statystyki nie wliczono natomiast bramek wyrównujących zdobytych po 90. minucie przeciwko Fulham i Leeds.

Komentarze trenerów i zawodników

Trener Liverpoolu Arne Slot stwierdził, że choć zdarza się to często, może to być przypadek: „To, że się dzieje w doliczonym czasie, może być przypadkiem, chociaż zdarza się to tak często”. Slot bronił też defensywy, mówiąc: „Prawie nie dopuszczamy sytuacji. Dziś dopuściliśmy jedną sytuację, a straciliśmy dwa gole.”

Szkoleniowiec Wolverhampton Rob Edwards przyznał, że założeniem jego drużyny było pozostać w meczu: „Chcieliśmy pozostać w meczu. Czuliśmy, że możemy się poprawić.” Dodał, że presja stwarza przestrzenie: „Większe napięcie na rywalu, oni zaczynają się otwierać, pojawia się więcej przestrzeni.”

Analiza gry Liverpoolu i przyczyny problemów

Po stracie bramki gra Liverpoolu stała się chaotyczna, a struktura zespołu została zaburzona, gdy drużyna desperacko szukała wyrównania. Choć zwycięski gol był pechowy dla Joego Gomesa, Wolverhampton miało wcześniej inne sytuacje, które mogły zakończyć się bramkami – m.in. w 88. minucie André atakował obronę Liverpoolu w sytuacji pięciu na trzy, a po 91. minucie Joao Gomes wybrał błędną opcję, co doprowadziło do kolejnej akcji i gola.

Problem Liverpoolu nie polega na tym, że są wyjątkowo słabi po 90. minucie, lecz że zbyt często znajdują się w sytuacjach, które prowadzą do takich rozstrzygnięć. Wcześniej w sezonie szybkie wygrane po 83. minucie były chwalone jako znak mistrzowskiej mentalności; teraz ta sama tendencja może być postrzegana jako ryzykowna.

Statystyki sezonu i porównania z poprzednim rokiem

Slot wskazał słabości w kreowaniu akcji podczas stałych fragmentów gry i oceniał pierwszą połowę spotkania jako „bardzo słabe wykonanie”. Liverpool zajmuje ósme miejsce w Premier League pod względem oczekiwanych goli (xG) w pierwszych połowach, co jest ich najsłabszym wynikiem od czasów sprzed objęcia zespołu przez Jürgena Kloppa, a w klasyfikacji polowicznej są na dziewiątym miejscu. Ich średni czas zdobywania goli jest późniejszy niż w przypadku jakiegokolwiek innego zespołu.

Virgil van Dijk skomentował: „Wina jest po naszej stronie. Byliśmy wolni, przewidywalni i niefrasobliwi z piłką, popełnialiśmy błędy przy podejmowaniu decyzji. Oczywiście nie dopuszczaliśmy sytuacji, ale przy takim występie taki wynik jest możliwy.”

W poprzednim sezonie Liverpool częściej rozstrzygał mecze już wcześniej – w 14 z 38 meczów prowadzili różnicą dwóch lub więcej bramek po 85. minucie. W bieżących rozgrywkach zdarzyło się to tylko cztery razy.

Skutki porażki

Arne Slot przyznał, że jeśli Liverpool nie chce polegać na przypadkowych rykoszetach, musi grać lepiej: „Jeśli nie chcemy polegać na rykoszecie, musimy radzić sobie lepiej, musimy grać lepiej.”

Porażka z Wolverhampton została wskazana jako wynik powolności i odwlekania rozstrzygnięcia meczów na ostatnie minuty, co może podkopać obronę tytułu i zagrozić szansom zespołu na udział w Lidze Mistrzów. Komentarze po meczu przekazał Adam Bayet ze „Sky Sports”. Dodatkowo Steven Gerrard nazwał Liverpool „zdesperowanym zespołem” i wezwał do dania większej liczby minut młodym zawodnikom.

Udostępnij w social mediach: