Jacek Ziober: od europejskich pucharów i rekordowego transferu po dramatyczne ostatnie lata

Osasuna - stadion
fot. Shutterstock/JMGarcestock

Jacek Ziober był barwną postacią polskiego futbolu. W Montpellier zdobywał ważne bramki w europejskich pucharach, a po transferze do Osasuny szybko pokazał się z dobrej strony w La Liga. Jego karierę naznaczyły jednak także trudne relacje z selekcjonerem oraz poważne problemy zdrowotne.

Transfer do Montpellier i ważne gole w europejskich pucharach

Latem 1990 roku Ziober po raz pierwszy podpisał kontrakt z zagranicznym klubem. Polski napastnik świętował transfer do Montpellier podczas kolacji z władzami francuskiego zespołu. Po spotkaniu z prezesem i trenerami wyszedł na zewnątrz, by zapalić papierosa.

„Nie będę przecież siedział z prezesem i panami trenerami, pójdę sobie. Zachciało mi się zapalić. Wyszedłem za róg restauracji, zobaczyłem chłopaków, którzy palili… O, świetnie, jestem wśród swoich” – wspominał Ziober.

Piłkarz nigdy nie ukrywał, że pali papierosy. Na początku kariery mówił o tym otwarcie: „Palę papierosy chyba w średniej ilości. Na razie nie czuję, żeby mi to przeszkadzało. To pewnego rodzaju słabość, z której powinienem zrezygnować”.

Montpellier widziało w Polaku następcę Erica Cantony, którego wypożyczenie dobiegało końca. Francuski klub miał wysłać po nowego zawodnika do Polski prywatny samolot. Ziober nie od razu spełnił oczekiwania, ale z czasem strzelił kilka ważnych goli w europejskich pucharach. Jego trafienie dało Montpellier zwycięstwo w dwumeczu z PSV Eindhoven w Pucharze Zdobywców Pucharów, a w kolejnej rundzie zdobył dwie bramki przeciwko rumuńskiej Steaule Bukareszt.

Polak zapisał się w pamięci kibiców nie tylko dzięki golom. Były kolega z zespołu Pascal Baills wspominał jego nietypowy żart podczas meczu z Nancy, gdy Montpellier prowadziło 4:0.

„Jacek zatrzymał się przed obrońcą, postawił nogę na piłce i… przykucnął, żeby zawiązać sznurówkę. Byliśmy oszołomieni. Taki właśnie był Jacek”.

Pascal Baills, były piłkarz Montpellier

Ziober lubił żartować także w rozmowach z mediami. Zapytany o najlepszą inwestycję, wskazał zakup materiałów do remontu mieszkania. Na pytanie o biznes odpowiedział: „Tak, bardzo dobrze się ożeniłem”. Wyróżniał się również fryzurą typu mullet, z krótszymi włosami z przodu i po bokach oraz dłuższymi z tyłu, a także charakterystycznymi wąsami.

Trenerem Montpellier był wówczas rodak Ziobera, Henryk Kasperczak. Wspólne pochodzenie nie zawsze ułatwiało im porozumienie. Baills opowiadał, że gdy coś nie szło po myśli piłkarza, trener próbował do niego dotrzeć, a obaj spierali się po polsku. „Nic wtedy nie rozumieliśmy” – wspominał były zawodnik Montpellier.

Ziober rozegrał w barwach francuskiego klubu 110 spotkań i strzelił 22 gole. W 1993 roku przeniósł się do Hiszpanii.

Rekordowy transfer do Osasuny i problemy w reprezentacji

Osasuna zapłaciła za Ziobera rekordowe wówczas dla klubu 120 milionów peset. Polski napastnik szybko zaczął potwierdzać swoją wartość – w pierwszych dziesięciu kolejkach La Liga strzelił pięć goli. Mimo jego wysiłków drużyna zakończyła sezon na ostatnim miejscu i spadła do Segunda División.

Ziober zdobył w tamtym sezonie dziesięć bramek, między innymi przeciwko Sevilli, Barcelonie i Valencii, i został najlepszym strzelcem zespołu. Po spadku pozostał w Osasunie, ale kontuzja ścięgna Achillesa wyłączyła go z gry. W Pampelunie zapamiętano go również z powodu ogromnego motocykla. Ángel Merino, były kolega z drużyny i ojciec Míkela Merino, wspominał: „Pamiętam jego motocykl – wyglądał jak samochód! Byliśmy ogromnie zaskoczeni”.

Ziober był wychowankiem ŁKS-u Łódź i w 1990 roku otrzymał nagrodę dla najlepszego polskiego piłkarza tygodnika „Piłka Nożna”. Jego kariera reprezentacyjna nie przyniosła jednak podobnych sukcesów. Zakończył występy w kadrze w wieku 27 lat, nie zagrał na seniorskim mundialu ani mistrzostwach Europy.

Przed ostatnim meczem eliminacji do mistrzostw świata w 1994 roku z Turcją sztab szkoleniowy zapowiedział, że da szansę młodym zawodnikom – srebrnym medalistom igrzysk olimpijskich w Barcelonie. Doświadczeni piłkarze, w tym Ziober, mieli wejść na boisko po przerwie. Napastnik odebrał tę decyzję jako afront.

Podczas meczu Ziober rozgrzewał się przy chorągiewce. Gdy trener Lesław Ćmikiewicz zawołał go, by przygotował się do wejścia, piłkarz udawał, że nie słyszy. Zgodził się dopiero po ostrej wymianie zdań. Później nie otrzymał już powołania do reprezentacji.

Trudne lata po zakończeniu kariery

Po zakończeniu gry Ziober pracował jako trener i zajmował się piłką plażową, ale nie zdołał w pełni odnaleźć się w nowej roli. Nieudane inwestycje biznesowe, rozwód oraz ciężka infekcja bakteryjna skomplikowały jego życie. Aby powstrzymać rozprzestrzenianie się zakażenia, lekarze musieli usunąć mu zęby.

Piłkarz, który przez lata wyróżniał się odwagą i poczuciem humoru, w ostatnich latach życia zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Jacek Ziober zmarł niedługo przed 61. urodzinami.

Udostępnij w social mediach: