Levante i Sevilla stworzyły niezwykłe widowisko, które zakończyło się remisem 3:3. Gospodarze wyrównali w dziesiątej minucie doliczonego czasu gry, a przed spotkaniem doszło do starcia między grupami ultrasów.
Starcie ultrasów przed pierwszym gwizdkiem
Przed meczem doszło do gwałtownej konfrontacji między ultrasami Levante i Sevilli. Kibice gospodarzy pojawili się w czarnych ubraniach i kominiarkach, uzbrojeni w kije. Według relacji ich zachowanie miało związek z sympatią do ultrasów Betisu.
Podczas starcia używano gazu łzawiącego, rac i krzeseł. Obie strony odpalały pirotechnikę, by zastraszać i atakować rywali.
Sześć goli i zwroty akcji
Na boisku również nie brakowało walki. Sevilla prezentowała się lepiej i objęła prowadzenie po poważnym błędzie środkowego obrońcy Ndukwe, który po raz pierwszy w tym sezonie znalazł się w wyjściowym składzie. Jego słabe podanie do Ryana przejął szkocki napastnik Robbie Ure, który zdobył swoją pierwszą bramkę w La Liga.
Po przerwie Sevilla podwyższyła prowadzenie za sprawą Félixa Correii. Sędzia początkowo nie uznał gola, ale po analizie VAR stwierdzono, że nie było spalonego. Levante szybko przeprowadziło dwie zmiany, a chwilę później zdobyło bramkę kontaktową. Po znakomitym podaniu Bruguego Iván Romero znalazł się w wolnej przestrzeni i precyzyjnie pokonał Vlachodimosa.
Gospodarze ruszyli do odrabiania strat i stworzyli kilka okazji. W 90+2. minucie doprowadzili do remisu – środkowy obrońca De la Fuente zachował się w polu karnym jak rasowy napastnik.
Gol w 90+10. minucie ustalił wynik
Sevilla ponownie wyszła na prowadzenie w piątej minucie doliczonego czasu gry. Rezerwowy Isaac Romero, który pojawił się na boisku w 68. minucie, zdobył bramkę na 3:2. Po trafieniu przyłożył palec do ust, uciszając trybuny, za co został ukarany czerwoną kartką.
Levante nie złożyło jednak broni. W 90+10. minucie wynik na 3:3 ustalił Ndukwe – ten sam obrońca, którego błąd doprowadził do pierwszego gola Sevilli.
Udostępnij w social mediach:

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.