Selekcjoner reprezentacji Ekwadoru Sebastian Becacese wyraził przekonanie, że jego drużyna zachowa ambicje gry o historyczny wynik na mundialu 2026, mimo poważnych problemów organizacyjnych w Meksyku przed meczem 1/16 finału z gospodarzami na stadionie Azteca.
Zakłócenia w podróży i krytyka organizacji
Becasese otwarcie mówił o zmęczeniu i rozczarowaniu spowodowanym opóźnieniami: „Dobry wieczór. Zajęło nam trzy godziny, zanim zaczęliśmy. Naprawdę nie wiem dlaczego. Planowaliśmy wszystko na 17:00. Nawet piłkarze jeszcze nie dotarli. Mieliśmy mieć godzinę dwadzieścia minut do hotelu, a ostatecznie lot się przedłużył do dziewięciu godzin. Przepraszam, jeśli wyglądam na zmęczonego” – powiedział argentyński szkoleniowiec.
Trener podkreślił kontrast z organizacją w poprzednich miastach-gospodarzach: „W poprzednich meczach w Filadelfii, Nowym Jorku i Kansas City wszystko było zorganizowane tak, jak należy. Każdy szczegół. Wszystko działało jak w zegarku, ale tutaj sprawy wyglądają inaczej.”
Nastawienie drużyny i ocena Meksyku
Becasese zaznaczył, że mimo kłopotów duch w drużynie pozostaje wysoki: „Zespół jest w porządku. Zawodnicy są entuzjastyczni, w dobrym nastroju. Chcą pisać historię i zdają sobie sprawę, że nasz przeciwnik był najlepszy w fazie grupowej. Nie stracili ani jednej bramki. Ich przygotowanie jest wyjątkowe, mieli dużo czasu na treningi, rozegrali mecze towarzyskie. Zrobiliśmy duży krok po czwartym meczu i naszym marzeniem jest zagrać piąty” – dodał.
Przedstawiając oczekiwania na mecz, trener przypomniał poprzednie spotkanie towarzyskie z Meksykiem i przewidział trudne pierwsze minuty: „To był trudny mecz wtedy, a jutrzejszy będzie równie ciężki, szczególnie w pierwszych piętnastu minutach. Reprezentacja Meksyku jest bardzo techniczna, silna fizycznie, doskonale przygotowana i gra u siebie. Pokażemy nasze mocne strony, które zaprezentowaliśmy światu w kwalifikacjach do MŚ. Jesteśmy młodym, ale jednocześnie dość dojrzałym zespołem i jesteśmy zdeterminowani, by napisać historię” – zakończył Becacese.
Udostępnij w social mediach:

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.