Daniel Cousin zapisał się w historii Rangers dzięki bramce w wygranym 3:0 meczu z Lyonem. Gaboński napastnik występował wcześniej i później w kilku europejskich klubach, ale jego pobyt w Glasgow naznaczyły problemy z dyscypliną oraz głośny konflikt z trenerem Walterem Smithem.
Od Marsylii do francuskiej ekstraklasy
Cousin urodził się w Gabonie, ale gdy miał trzy lata, jego rodzina przeniosła się do Marsylii. To właśnie tam dorastał, grając w piłkę na ulicach i plaży. Ojciec zabierał go również na mecze rozgrywane na stadionie Stade Vélodrome.
Brak bariery językowej ułatwił mu adaptację w Martigues i Niort. Latem 2000 roku napastnik dołączył do Le Mans. W sezonie 2002/03 zespół wywalczył awans do Ligue 1, a Cousin strzelił 15 goli i został drugim najlepszym strzelcem Ligue 2. Przed nowym sezonem klubowi zabrakło jednak jednego punktu, by utrzymać się w elicie, a napastnik przeniósł się do Lens.
W barwach Lens Cousin zdobywał bramki w Pucharze UEFA, między innymi w spotkaniach z Parmą, Bayerem Leverkusen i Osasuną. W 2007 roku Rangers zapłacili za niego blisko dwa miliony euro.
Pamiętny wieczór z Lyonem i problemy w Rangers
2 października 2007 roku Rangers przyjechali na Stade de Gerland i niespodziewanie pokonali Lyon 3:0. Na listę strzelców wpisali się Lee McCulloch, Daniel Cousin i DaMarcus Beasley. Był to jedyny gol Cousina w Lidze Mistrzów.
W Glasgow napastnik trafił do środowiska, w którym piłkarskim sukcesom towarzyszyła mocno zakorzeniona kultura pubowa. Z czasem sam zaczął mieć problemy z przestrzeganiem zasad. O miejsce w ataku rywalizował między innymi z Chrisem Boydem i Jean-Claude’em Darcheville’em, a Walter Smith coraz częściej sadzał go na ławce.
Rangers zajęli trzecie miejsce w grupie Ligi Mistrzów, po czym dotarli do finału Pucharu UEFA. Cousin nie zagrał w decydującym meczu z Zenitem, przegranym przez jego zespół 0:2, ponieważ w półfinale z Fiorentiną otrzymał czerwoną kartkę.
Głośny konflikt z Walterem Smithem
Cousin zdobył bramkę w derbach z Celtikiem, ale Rangers przegrali 2:3. Po spotkaniu napastnik skrytykował podejście drużyny do przygotowań. „Piłkarze Rangers przed meczami piją i jedzą jak konie, a potem biegają jak osły” – powiedział.
Walter Smith odpowiedział: „Co w takim razie robi afrykański gepard w brudnej stajni?” Rozstanie Cousina z Rangers stało się nieuniknione. Latem napastnik przeszedł do Hull City, które właśnie awansowało do Premier League.
Zapytany o swoje słowa przez brytyjskich dziennikarzy, Cousin wyjaśnił: „Źle zinterpretowano to, co powiedziałem. Szanuję byłych kolegów z drużyny. Dyscyplina jest potrzebna nie tylko na boisku, lecz także poza nim. Denerwuje mnie, kiedy ktoś inny trafia do składu tylko dlatego, że jest ulubieńcem kibiców”.
Hull City, koniec kariery i powrót do Gabonu
W Hull City Cousin zdobył cztery bramki w sezonie. Trafiał wyłącznie w meczach z mocnymi rywalami: Manchesterem United, Manchesterem City oraz Arsenalem, któremu strzelił dwa gole. Późniejsze wypożyczenie, a następnie transfer do greckiej AE Larisa oznaczały przedwczesny koniec jego poważnej kariery piłkarskiej. Napastnik nie miał jeszcze 35 lat.
Pod koniec lat 2010. powierzono mu prowadzenie reprezentacji Gabonu po odejściu José Antonio Camacho. Cousin miał przygotować zespół z Pierre’em-Emerickiem Aubameyangiem i Mario Leminą do eliminacji Pucharu Narodów Afryki 2019. Gabon dwukrotnie pokonał Sudan Południowy, ale przegrał z Mali, a w spotkaniu, w którym potrzebował zwycięstwa, zremisował 1:1 z Burundi.
Po zakończeniu pracy z reprezentacją Cousin wrócił do Marsylii. W Gabonie angażował się wcześniej w działania charytatywne swojej byłej żony, odwiedzał sierocińce i przekazywał im między innymi sprzęt AGD oraz zabawki. Wspierał także rezerwaty przyrody. Sam spędzał wiele dni, obserwując słonie, lwy, bawoły i goryle.
Udostępnij w social mediach:Je suis également allé à la rencontre de Daniel Cousin pour aborder les souvenirs de son magnifique passage au Mans „A mon arrivée au Mans en 2000, c’était une équipe jeune de Ligue 2, qui n’avait encore rien prouvé. Le coach et Alain Pascalou, le directeur sportif du club, nous ont rapidement mis en confiance. Ce club, pour commencer une carrière professionnelle, semblait plutôt idéal. Il avait vraiment une politique de lancer des jeunes. Les dirigeants avaient du flair à l’époque car on peut voir que beaucoup de jeunes joueurs du Mans de l’époque ont fait une belle carrière derrière. Le Mans était donc un bon club familial, idéal pour progresser. Lorsque l’on arrivait là-bas, on sentait cette confiance que les dirigeants mettaient en nous et il n’y avait pas vraiment de pression. Le Mans était un petit, avec un budget très limité, mais tout était fait pour mettre les jeunes dans les meilleures conditions. On a appris lors de notre première année, puis on est monté dans l’élite l’année qui suivait. Je me souviens du discours de Pascalou qui disait qu’il sentait en début de saison qu’on allait accéder à la Ligue 1. Il en était persuadé et il nous avait donc convaincu que cela était possible. Cela reste un souvenir inoubliable car c’était la première montée du club à ce niveau, c’était historique. Puis, de mon côté, je m’affirmais de plus en plus. C’était une fierté d’écrire une des grandes pages de l’histoire du club et d’en être un des acteurs principaux. Cette montée, le club l’a construite et c’était le résultat logique du travail effectué sur plusieurs années. Derrière, on a pas réussi à se maintenir, mais beaucoup de joueurs ont pu trouver un challenge intéressant dans la foulée suite à leur bonne saison. Mon passage au Mans, pour ces raisons, restera donc un très grand moment de ma carrière, avec énormément de bons souvenirs. Cela m’a permis ensuite d’aller au RC Lens, mais aussi d’évoluer pour la sélection gabonaise, donc c’était une pleine réussite, avec presque 150 matchs disputés là-bas et plus de 50 buts marqués”. : @LEMANSFC.
– Foot Multiple (@footmultiple) October 10, 2023

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.