Europejski blamaż faworytów

Mistrzostwa Świata dla połowy reprezentacji już się skończyły. W gronie drużyn, które nie awansowały do fazy pucharowej mundialu, znaleźć można kilka wielkich marek. Z rozgrywkami pożegnali się bowiem między innymi Belgowie czy Niemcy. Zarówno podopiecznych Roberto Martineza, jak i Hansiego Flicka bukmacherzy tacy jak Bet22 wymieniali jako jednych z faworytów do zajęcia czołowych lokat. Kadry te jednak zawiodły na całej linii, zaprzepaszczając szansę na zapisanie się złotymi zgłoskami w historii katarskiego turnieju.

Mundial wchodzi w decydującą fazę. Najlepsze drużyny z całego świata zawzięcie rywalizują o miano najlepszej ekipy globu. Zwycięzcę poznamy 18 grudnia. Wówczas zostanie rozegrany wielki finał, po którym jeden zespół będzie mógł wznieść w powietrze rzeźbę Pucharu Świata, którą zaprojektował włoski artysta Silvio Gazzaniga. Do tego czasu jednak marzenia wszystkich pozostałych w grze nacji będą wciąż żywe. 

Rozregulowani Niemcy

Tego zaszczytu nie dostąpi drużyna, która zdobyła tytuł mistrzowski w 2014 roku. Reprezentacja Niemiec po raz drugi z rzędu nie zdołała awansować do fazy pucharowej mundialu. W Rosji musiała uznać wyższość wszystkich grupowych rywali, czyli Szwecji, Meksyku oraz Korei Południowej. Tym razem nie zdołała wyprzedzić Hiszpanii oraz Japonii, z którą sensacyjnie przegrała w meczu otwarcia. To właśnie rezultat tego spotkania podważył pewność siebie zespołu dowodzonego przez Hansiego Flicka, który nie dał rady już się podnieść w pełni.

Niemcy na przestrzeni całego turnieju nie przypominały maszyny, którą miały być pod wodzą byłego szkoleniowca Bayernu Monachium. Zawodziła przede wszystkim ofensywa, gdyż pomimo wypracowywania wielu sytuacji, zespół nie był w stanie znaleźć drogi do siatki rywali. Wyjątkiem od tej reguły była konfrontacja z Kostaryką, lecz okazałe zwycięstwo z outsiderem nie wywindowało „Die Mannschaft” do fazy pucharowej mistrzostw. Wiele do życzenia pozostawiła również postawa Niemców w defensywie, której liczne błędy skrzętnie wykorzystali ich przeciwnicy, nieoczekiwanie wyrzucając piłkarzy Flicka z turnieju.

Skonfliktowani Belgowie

Równie zawiedzeni mogą być Belgowie. Kevin De Bruyne i spółka planowali włączyć się do walki o medale, jednakże nie byli w stanie stworzyć kolektywu. Według doniesień medialnych drużyna belgijska jest wewnętrznie podzielona, co z całą pewnością przełożyło się na boiskowe zmagania. Pojedynczy piłkarze przed telewizyjnymi kamerami otwarcie krytykowali pozostałych członków zespołu, podkopując i tak niskie morale. Jedno jest pewne, reprezentacja Belgii mentalnie nie dojechała do Kataru, kapitulując już w szatni, w której pozostały marzenia o zdobyciu tytułu mistrzowskiego.

Duńska smuta

Małą sensację sprawili także Duńczycy, z perspektywy tego narodu niestety w negatywnym sensie. Reprezentacja pod wodzą Kaspera Hjulmanda w znakomitym stylu wywalczyła awans do katarskiego turnieju. Zarówno dziennikarze, jak i kibice z całego świata upatrywali w tym zespole czarnego konia mundialu. Wszakże dotarł on niedawno do półfinału Euro 2020. Wydawało się, że na tak zwanym papierze duńska kadra ma wszystko, aby bić się o czołowe lokaty, lecz rzeczywistość okazała się dla niej brutalna, gdyż zdobyła tylko i wyłącznie punkt w meczu przeciwko Tunezji.