Rozmowy w sprawie przejścia Daniego Carvajala do Getafe przebiegały pomyślnie, ale transfer stanął pod znakiem zapytania. Wątpliwości dotyczą wysokości pensji obrońcy oraz warunku, który chciał zawrzeć w kontrakcie.
Pensja Carvajala mogła wzbudzić podejrzenia La Liga
Prezes Getafe Ángel Torres niespodziewanie poinformował 7 października, że transfer jest bliski fiaska. Początkowo wydawało się, że klub nie będzie w stanie sprostać oczekiwaniom finansowym zawodnika. Problem okazał się jednak odwrotny: proponowane wynagrodzenie Carvajala mogło być zbyt niskie.
W Realu Madryt 34-letni obrońca zarabiał 10 milionów euro za sezon. W Getafe miał być gotowy zaakceptować pensję wynoszącą zaledwie 400 tysięcy euro. Tak duża obniżka mogłaby zwrócić uwagę La Liga, która szczegółowo analizuje przypadki gwałtownego zmniejszenia wynagrodzenia piłkarza. Pojawiłyby się pytania, czy Getafe nie wykorzystuje fikcyjnych umów z podmiotami zewnętrznymi, by sprowadzić zawodnika i ominąć przepisy finansowe.
Spór o możliwość odejścia zimą
Drugą przeszkodą był warunek, którego Carvajal chciał w umowie. Obrońca zabiegał o możliwość jednostronnego rozwiązania kontraktu, gdyby otrzymał atrakcyjną ofertę podczas zimowego okna transferowego. Getafe nie chciało ryzykować utraty ważnego wzmocnienia już po dwóch miesiącach.
Strony nadal szukają kompromisu, ale szanse na porozumienie wydają się niewielkie.
Udostępnij w social mediach:

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.