Mistrzostwa Europy w AMP Futbolu: Pewna wygrana Polaków w meczu otwarcia

Reprezentacja Polski pokonała Ukrainę 3:0 (0:0) w pierwszym meczu mistrzostw Europy w amp futbolu. Dwa gole dla Biało-Czerwonych zdobył Bartosz Łastowski, a jedno trafienie dołożył Krystian Kapłon. Nasza kadra udanie rozpoczęła mistrzostwa i może spokojnie przygotowywać się do kolejnych meczów.

O 17.30 rozpoczęła się uroczysta ceremonia rozpoczęcia mistrzostw. Podczas niej zaprezentowały się wszystkie ekipy biorące udział w tegorocznym Euro uczestnicząc w przemarszu wkoło boiska Cracovii rodem z prezentacji znanych z Igrzysk Olimpijskich. Następnie była część artystyczna w czasie której wystąpił Skytech, oraz Sound’n’Grace z oficjalnym hymnem mistrzostw. Furorę wśród kibiców na stadionie wywołał siedmioletni Adaś, który zaprezentował oficjalną piosenkę kibiców na modłę Bella Ciao.

Po wniesieniu pucharu, który trafi do przyszłego mistrza i odegraniu hymnów rozpoczęły się czysto sportowe emocje. W drugiej minucie Polacy stworzyli sobie pierwszą szansę. Bartosz Łastowski dostał dobre podanie przed bramkę, ale uderzył niecelnie. Niedługo później z bliska strzelał Jakub Kożuch, ale dobrze interweniował bramkarz rywali. W kolejnych minutach Polacy mieli zdecydowaną przewagę, ale Ukraińcy czasem próbowali atakować. Piłka nie wpadła jednak do siatki po żadnej ze stron. W 16. minucie świetną okazję miał Łastowski, ale trafił w bramkarza. Po chwili Krystian Kapłon strzelił z bliska, ale znów na posterunku był bramkarz.W 21. minucie ten sam zawodnik uderzył z dystansu, ale trafił tylko w słupek. Kilka minut później próbował Łastowski, ale trafił w boczną siatkę. Ostatecznie do przerwy bramek nie było i Polska remisowała z Ukrainą 0:0.

Trzy minuty po wznowieniu gry piłkę tuż przed bramką otrzymał Mariusz Adamczyk. Jego strzał z linii bramkowej wybił jednak jeden z Ukraińców. Chwilę później Kapłon uderzył nad bramką. W 32. minucie ten sam zawodnik zdecydował się na strzał z dystansu. Piłka odbiła się jeszcze od obrońcy i wpadła do siatki, zaskakując bramkarza. Dwie minuty później szansę miał Kamil Grygiel, ale na posterunku był ukraiński bramkarz. W 36. minucie Polacy podwyższyli prowadzenie. Łastowski otrzymał podanie w pole karne. Jego strzał został zablokowany, ale przy dobitce Ukraińcy nie mieli już żadnych szans.Mimo kilku kolejnych szans żadna z drużyn długo nie była w stanie trafić do siatki. Zmieniło się to w drugiej minucie doliczonego czasu gry, gdy po raz drugi trafił Łastowski. Ostatecznie Polska pokonała Ukrainę 3:0. Biało-Czerwoni bardzo dobrze zaczęli mistrzostwa Europy i mogą spokojnie przygotowywać się do kolejnych meczów.

Po meczu Krystian Kapłon nie ukrywał zadowolenia z końcowego wyniku, pomimo lekkiego niedosytu z niewykorzystanych sytuacji z pierwszej połowy –Gdy zobaczyłem przed sobą pełne trybuny nie mogłem dojść do siebie. To było coś niesamowitego. Powiem za siebie i kolegów, że przez pierwszą część meczu praktycznie żyliśmy życiem trybun. W drugiej połowie zaczęliśmy już słuchać trenera i zaczęło wpadać. Trzeba jasno powiedzieć, że bramkarz Ukrainy miał dziś mecz życia.

Trener Marek Dragosz mimo dnia wolnego nie daje za dużo luzu swoim podopiecznym – Reguły są takie, że obędziemy się bez piwa aż do niedzielnego finału. Oczywiście dzisiaj pewnie będziemy lekko świętować. Poleci głośniejsza muzyka na hotelowy korytarz. O 23 jednak widzę wszystkich w łóżkach i od jutra trenujemy i szykujemy się na Izrael.

Zapytany o rotacje w składzie odpowiedział – Jak do tej pory nie zamierzam nikogo oszczędzać na Izrael, gdyż pomimo debiutu tej ekipy na mistrzostwach trzeba powiedzieć, że cały czas robią postępy. Do tej pory graliśmy turnieje, gdzie trzeba było grać po dwa mecze w sobotę i niedzielę i nie mieliśmy z tym problemu. Kondycja nie siadała. Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani i mamy szeroki, wyrównany skład. Na pewno będą jakieś rotacje ale nie wpłynął one na naszą jakość.

Mecz z Izraelem rozegrany zostanie na stadionie Prądniczanki Kraków we wtorek o godzinie 18.

Polska – Ukraina 3:0 (0:0)
Bramki: Krystian Kapłon (32), Bartosz Łastowski (36, 50+2)
Stadion Cracovii – 6407 widzów