Odrodzenie

Już wiele razy pisałem, że jakiekolwiek próby kwestionowania klasy Leo Messiego i Cristiano Ronaldo są karkołomnym zadaniem. Jeśli ktoś dopuszcza się krytyki obu gwiazd futbolu, musi liczyć się z ośmieszeniem siebie samego. Do niedawna wiele mediów przewidywało schyłek kariery Cristiano […]

Już wiele razy pisałem, że jakiekolwiek próby kwestionowania klasy Leo Messiego i Cristiano Ronaldo są karkołomnym zadaniem. Jeśli ktoś dopuszcza się krytyki obu gwiazd futbolu, musi liczyć się z ośmieszeniem siebie samego. Do niedawna wiele mediów przewidywało schyłek kariery Cristiano Ronaldo. Wczoraj Portugalczyk zamknął usta krytykom.

Zanim zacznę omawiać piłkarski kunszt CR7( nadal uważam, że słowem ”geniusz” można określać tylko umiejętności Leo Messiego), pozwolę sobie na odrobinę samokrytyki. Swego czasu sam bowiem nie szczędziłem mocnych słów, oceniając grę Ronaldo w lidze hiszpańskiej. Wydawało się, że gwiazdor Królewskich stracił swoją moc, brakowało mu instynktu strzeleckiego, ale też chęci do gry. Real w Primera Division nieoczekiwanie dołował, w związku z tym siłą rzeczy pogłębiał się też kryzys najważniejszego piłkarza drużyny z Santiago Bernabeu. Tak wyglądała rzeczywistość ligowa, w Champions League bowiem gracze Zidane’a właśnie zdemolowali Juventus trzema golami. Po tym meczu w Turynie szczególnie warty odnotowania jest pewien fakt. Mianowicie liczby Cristiano Ronaldo przechodzą ludzkie wyobrażenie, Portugalczyk ma już 14 goli w 9 meczach tej edycji LM. W normalnych okolicznościach, w przypadku normalnego piłkarza,  żeby podsumować tak pokaźny dorobek strzelecki powiedzielibyśmy po prostu, że to szok. Ale teraz akurat mowa o zawodniku rewelacyjnym.

Wczorajszy gol strzelony przewrotką to wyczyn, do którego zdolny byłby może jeszcze podstarzały już Zlatan Ibrahimovic. Notabene Szwed chcąc wytrącić Ronaldo z równowagi, stwierdził bez ogródek, że gdyby Cristiano strzelił takiego gola z czterdziestu metrów( przypominam, że sam Zlatan strzelając przewrotką z takiej odległości w starciu Szwecji z Anglią, pokonał w tak cudowny sposób Joe Harta), to dopiero byłoby coś zjawiskowego.

O ile Leo Messi jest piłkarski magikiem, o tyle Ronaldo przypomina niesamowicie zaprogramowaną maszynę. Ten piłkarski atleta potrafi wzbić się w powietrze na poziom nieosiągalny dla innych ludzi zawodowo grających w piłkę. Jego wyskoki do futbolówki spokojnie mogą konkurować z dokonaniami wyczynowców rywalizujących w zawodach lekkoatletycznych. Sposób, w jaki Ronaldo złożył się wczoraj do przewrotki musiał zachwycić.

Messi czaruje regularnie. Czuć to w każdym zagraniu, geniusz Argentyńczyka polega na tym, że potrafi on imponować nawet wtedy, gdy nie strzela goli. Kreowanie gry drużyny to domena Argentyńczyka. Jego fenomen jest nieco bardziej złożony, błyskotliwość wirtuoza z Rosario aż bije po oczach, tymczasem CR7 ma tylko momenty świetności. Posyłanie piłki do bramki to specjalność Ronaldo, Messi potrafi zdobyć się na coś bardziej niekonwencjonalnego. Dzisiaj obaj nie strzelają po 50 goli w sezonie, upływ czasu widać wyraźnie w grze obu gigantów futbolu. Jednak łatwo też zauważyć pewne oznaki doświadczenia u tych wielkich indywidualności. Dzisiaj obaj już nie nakręcają się, nie grają w każdym meczu, rozsądnie gospodarują siłami.

Mówienie o geniuszu w kontekście zagrań Ronaldo jest sprawą dyskusyjną. Jednak żadnych wątpliwości nie może budzić to, że jest to piłkarz topowy. Jeśli potrafisz zabawić się z Buffonem, to jesteś wielki. Wobec tego wyczynu można puścić w niepamięć niemoc strzelecką Portugalczyka w starciach z tuzami pokroju Leganes czy Alaves.

Wszyscy czytelnicy tego tekstu, oglądając wczorajszy mecz, zwrócili pewnie uwagę na to, jak Ronaldo cieszył się, gdy kibice Juventusu oklaskiwali jego wirtuozerię przy golu na 0:2. To była fantastyczna rzecz dla jego próżności. Arogancja Portugalczyka przeszkadza w komplementowaniu go nawet wtedy, gdy na boisku daje spektakularne popisy. Messi potrafi zachować klasę też poza boiskiem, Ronaldo stać tylko na sportowe wyczyny.

About Bartłomiej Najtkowski